04.12.2011

Sobota, zmiana h3 - czyli Friki, część 1. albo koperta attache

Ktoś z Was jakiś czas temu sugerował, że chciałby usłyszeć więcej ciekawych historii z recepcyjnego życia Ciecia. No to jedziemy. To było lato 2010 roku, skwar, fetor kebabów wymieszany z wonią spoconych ciał. Pełnia sezonu turystycznego w Magicznym Mieście. Nie wszycy jednak zajmowili się oglądaniem zabytków...


7 sierpnia, sobota ok. godz. 14:00
Do Hostelu Lemon przy ul. Straszewskiego 25 melduje się Robert N., mężczyzna z wyglądu około 27 letni, wzrost około 175 cm, szczupłej budowy ciała, ubiór sportowy. Jego bagaż stanowi niewielka torba podróżna na ramię. Nie dokonywał wcześniej rezerwacji w hostelu, jest gościem o statusie tzw. walk-ina. Meldunek przebiega sprawnie, zostaje zakwaterowany w prywatnym pokoju z łóżkiem małżeńskim i łazienką. Zajmuje go sam.

7 sierpnia, sobota, ok. godz. 20:30
Po dłuższym pobycie w pokoju Robert N. opuszcza hostel i kieruje się w stronę Starego Miasta.

7 sierpnia, sobota, godz 22:00
Swoją nocną zmianę w hostelu rozpoczyna recepcjonista znany jako Cieć. Kolejne godziny pracy upływają bez większych problemów. Czytaj: ugór, orka, ból istnienia. Sen morzy Ciecia następnego dnia nad ranem.
 
8 sierpnia, niedziela, ok. godz 5:00
Rozlega się gwałtowne pukanie do drzwi recepcji. Brutalnie wyrwany z płytkiego snu Cieć otwiera. U progu stoi zakrwawiony i zdyszany mężczyzna, który przedstawia się jako Robert N., mieszkaniec hostelu. Wzburzony twierdzi, że właśnie przed momentem został pobity i okradziony na klatce schodowej przez dwóch nieznanych mężczyzn. Oskarża Ciecia o świadome nieudzielenie pomocy. Jest bardzo agresywny, intensywnie czuć od niego alkoholem. Twierdzi że jest byłym polskim attache kulturalnym w Republice Fidżi, chwali się swoimi koneksjami i grozi recepcjoniście pozwaniem do sądu. Wyciąga z kieszeni spodni pomięte  stuzłotowe banknoty. Następnie domaga się przypomnienia numeru pokoju w którym mieszka. Niechętnie okazuje dowód tożsamości. Cieć udaje się wraz z Robertem N. na górę i wpuszcza go do pustego pokoju. Wychodząc, widzi jak Robert N. kieruje się do łazienki by zmyć krew z twarzy.

8 sierpnia, niedziela, godz 8:00
Cieć przekazując zmianę koleżance z pracy Anecie W., opowiada o incydencie, który miał miejsce wczesnym rankiem. Zapowiada możliwe kłopoty przy wymedowaniu Roberta N.

8 sierpnia, niedziela, godz 8:05
Do pracy przychodzi Sylwia S., pokojowa.

8 sierpnia, niedziela, ok. godz. 11:00
Robert N. spokojnie i bezkonfliktowo wymeldowuje się z hostelu. Aneta W. przekazuje klucz do pokoju Sylwii S.

8 sierpnia, niedziela, ok. godz 13:00
Sylwia S. rozpoczyna sprzątanie pokoju zajmowanego przez Roberta N.

8 sierpnia, niedziela, ok godz. 13:15
Podczas przygotowywania łóżka Sylwia S. znajduje w szparze między materacami kopertę. W środku znajdują się nieznanego pochodzenia tabletki, proszek w woreczkach oraz kilka tysięcy złotych. Sywia S. informuje o swoim znalezisku Anetę W.

8 sierpnia, niedziela, godz. 13:20
Aneta W. dzwoni na policję. Dostaje polecenie, aby nie ruszać koperty i czekać na przyjazd funkcjonariuszy.

8 sierpnia, niedziela, godz. 13:40
Do hostelu dzwoni Robert N., informuje Anetę W. o tym, że zostawiał ważną rzecz w pokoju i za chwilę po nią wrócić. Aneta W. nie wyjawia mu faktu, że Sylwia S. znalazła kopertę. Ponownie dzwoni na policję, prosząc o szybki przyjazd.

8 sierpnia, niedziela, godz. 13:50
W hostelu pojawiają się dwaj policjanci. Chowają się w korytarzu sąsiadującego z recepcją segmentu hostelu.

8 sierpnia, niedziela, godz. 14:00
Robert N. wchodzi do recepcji. Aneta W. nie daje nic po sobie poznać i rozpoczyna rozmowę.

8 sierpnia, niedziela, godz. 14:01
Do pomieszczenia wpadają policjanci i sprawnie obezwładniają zaskoczonego Roberta N, zakuwając go w kajdanki. Pojmany nie stawia oporu.

8 sierpnia, niedziela, godz. 14:02
Rozpoczyna się dwugodzinna procedura spisywania protokołów, wstępnego przesłuchania itp. W trakcie Robert N. twierdzi, że znaleziona koperta nie należy do niego i nie wie skąd mogła wziąć się w jego łóżku. Przypuszcza, że mogła zostać podłożona przez dwie kobiety, które w którymś momencie miały znajdować się wraz z nim w hostelowym pokoju. Po przeszukaniu rzeczy osobistych mężczyzny policjanci rekwirują kilka telefonów komórkowych. Robert N. wyjaśnia, że handluje tego typu sprzętem, stąd tak duża ich liczba. Domaga się także możliwości skontaktowania się z żoną, która jak twierdzi, jest w  siódmym miesiącu ciąży i za dwa tygodnie będzie rodzić.

8 sierpnia, niedziela, ok. godz. 16:00
Robert N. zostaje odwieziony na komisariat.

Napisy końcowe
Dalsze losy Roberta N. nie są znane. Podobno widziano go na Fidżi. Aneta W. i Sylwia S. nie pracują już w hostelu. Cieć - pracuje. Ale nie ma to związku z opisywanym epizodem. A imiona bohaterów zostały zmienione.

5 komentarzy:

  1. Historię mrożącą krew w żyłach słyszałam kiedyś z pierwszej bo cieciowej ręki, a właściwie ust ale nadal robi wrażenie.
    Natomiast bestialstwem jest to co stało się z grafiką tego bloga. Tragedia! To jak blog pensjonariuszki.Cieciu zrób coś z tym!!

    OdpowiedzUsuń
  2. aż chce się kliknąć lubie to!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieciu, wciągająca historia. Sama mam prawie trzy lata doświadczenia pracy w różnych obiektach noclegowych, ale takiej sytuacji, rodem z W-11, nigdy nie miałam. Moje najmroczniejsze wspomnienie z tego czasu, to ekipa pewnej stacji telewizyjnej, która w pokoju trzymała maszynę do robienia dymu. Kiedy włączył się alarm przeciwpożarowy, a na korytarzu zobaczyłam dym oczami wyobraźni widziałam już zwęglone ciała gości i moje własne na zgliszczach dawnego hotelu, okazało się, że panom z telewizji "coś się wcisnęło" i właściwie to wszystko jest w porządku. A ja przeżyłam pół zawału.

    Pozdrowienia śle ta sama Czytelniczka

    PS. Niestety muszę się zgodzić z opinią powyżej, że nowy motyw nie jest zbyt trafiony.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki. Przednia historia, ech ci artyści.... Pół zawału,hmmm. Czy to nie tak jak z ciążą? Albo się jest albo nie? Nie ma stanów pośrednich;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Można kliknąć że świetne;) Ale zrozumiałem aluzję. Na fejsa też wkroczymy w niedalekiej, mam nadzieję, przyszłości.

    OdpowiedzUsuń