01.11.2011

Wtorek, zmiana h1 - czyli legenda o Wielkim Menadżerze i jego ziomalu albo apokryf w Butiku znaleziony

W nawiązaniu do dzisiejszego wiadomego święta pozwalam sobie zaprezentować Państwu treść sensacyjnego rękopisu, znalezionego kilka dni temu podczas, wiadomego już Państwu, remontu fasady naszego budynku: 

Żył sobie dawno temu pewien facet, który zajmował się stosunkowo nieciekawymi sprawami. Generalnie dużo pływał na łódkach. Z ziomalami. Rzucał coś tam sobie do wody, a potem wyciągał za pomocą tego czegoś masę fauny pływającej. I sprzedawał tę faunę. Monotonia. Kryzys wieku średniego. Pewnego razu spotkał jednak pewnego osobnika. Gościu ów wyglądał stosunkowo niepozornie, nie wzbudzał zbytniego zaufania, nie golił się, nie miał portfela, nosił sandały i te sprawy. Zaczął coś facetowi mówić o głębi i skale, średnio zrozumiale, w każdym razie twierdził, że zakłada właśnie zarąbisty hostel i jest jego Wielkim Menadżerem. I właśnie robi rekrutację załogi. Na pytanie gdzie ten fajny obiekcik się będzie znajdował nasz bohater otrzymał dość wymijającą odpowiedź: "hostel mój nie jest z tego świata". Największe jednak zdziwko zaliczył, kiedy okazało się, że Wielki Menadżer ma wobec niego szczególny plan, zamierza mu powierzyć jakieś megaważne stanowisko. To znaczy taka miałaby być Ostateczna Perspektywa, natomiast na razie facet zajmować by się miał promocją nowopowstającego hostelu, tzn. łazić po dzielni, rozdawać ulotki, ustnie zachęcać do odwiedzin i te pe. Żeby się sprawdzić. "Odtąd gości będziesz łowił" - tak mu Menadżer powiedział. No to zaczęli promować. Dobrali sobie jeszcze paru pomocników, nachodzili się po okolicy, różne akcje marketingowe wymyślali, a to darmowe rozdawanie żarcia, a to skandal w głównej świątyni, a to sztuczki z chodzeniem po wodzie. Z rok to wszystko trwało. W międzyczasie okazało się, że Menadżer ma niesamowite umiejętności lecznicze, homeopatię opanował w sposób wręcz cudowny, tak że uzdrowieni przez niego ludzie z marszu właściwie rezerwowali sobie miejsca w jego hostelu. Facet i jego ziomale dziwili się temu wszystkiemu, bo Wielki Menadżer nie wyglądał na jakiegoś Gołębiewskiego czy Hiltona, ale ów zapewnił ich, że nie ma powodu do niepokoju, bo jego Ojciec jest cholernie bogaty i - jak twierdził - "w domu Jego jest mieszkań wiele". Uwierzyli mu - pewnie Stary Wielkiego Menadżera jest jakimś kamienicznikiem czy coś w tym stylu. Generalnie w ciągu tego roku, co tu dużo mówić, narazili się władzom z deczka, bo akcje promocyjne były na granicy prawa i ferment się na dzielni zaczął, a trzeba Wam wiedzieć, że kraj, w którym się to wszystko działo był zmilitaryzowany i miał mocarstwowe aspiracje. Tak więc w ostatecznym rozrachunku wsadzili Wielkiego Menadżera do ciupy, mykiem osądzili i skazali na śmierć. Reszta ekipy się poukrywała z obawy przed zapuszkowaniem. Naszego bohatera prawie złapali, ale w decydującym momencie aż trzy razy zachował zimną krew i nie przyznał się, że jest ziomem Wielkiego Menadżera. Potem jednak żałował. Enyłej, zdziwko było totalne, jak po trzech dniach się okazało, że Wielki Menadżer jednak przeżył i ma się świetnie, ba!, nawet lepiej, bo lewituje, przez drzwi przechodzi i takie tam. Coś jak Steve Jobs. Ziomy były pewne, że teraz to już na pewno wielkie otwarcie hostelu jest bliskie, ale Wielki Menadżer się troszku wymigiwał od odpowiedzi, a po paru tygodniach wybył, tłumacząc, że musi jakieś meble do obiektu pokupować czy coś. A ziomom kazał nadal promować hostel, z tym że już na szerszą skalę. Powiedział im, żeby się nie martwili brakiem wykształcenia,bo przyśle im za jakiś czas kogoś, kto nauczy ich języków. Poruszeni wizją ogólnoświatowej ekspansji ziomale wyruszyli na promocję, przeżyli w trakcie swoich podróży niezliczone przygody, większość z nich zresztą ostatecznie zginęła. Nie wykluczając naszego bohatera. Zanim to się jednak stało zdążył on zarejestrować w rzymskim KRS-ie firmę promocyjno-eventową Hostel Nie Z Tej Ziemi i został jej pierwszym prezesem. Zresztą działa ona do dziś i ma się całkiem dobrze. Hostel zaś nadal pozostaje w sferze planów. Tzn. tak twierdzą niektórzy, część zaś uważa, że jak najbardziej istnieje, tylko trzeba się bardzo postarać, żeby go znaleźć. A jeśli się to już uda, to można w nim spotkać naszego bohatera, który został obsadzony na stanowisku Generalnego Ciecia. Amen.

Marco Zoppo, Święty
Piotr (ok. 1468).
Zwróćmy uwagę na cieciowskie
atrybuty świętego: klucze do
dormitorium, książkę rezerwacji
oraz koc chroniący przed chłodem
podczas zimowych zmian h3.

O święty Cieciu Generalny - jeśli rzeczywiście tam gdzieś jesteś - gdy przyjdzie nasz czas, uchyl nam drzwi do Hostelu Nie Z Tego Świata...

15 komentarzy:

  1. Ma Pan fantazję!

    Czy nosi Pan imię świętego z powyższego obrazka? Bardzo by mi do Pana to imię pasowało.

    :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj mam!

    Nie noszę. Acz wszystkie trzy imiona me są imionami innych ziomali Wielkiego Menadżera.

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja już chyba wiem kto Pan jest... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie będziesz wzywał imienia blogera swego nadaremno!

    OdpowiedzUsuń
  5. Córko! Idź i nie grzesz więcej... ;^)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeszedł Pan na jasną stronę mocy? Znaczy się... graficznie.

    Jakoś tak dziwnie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na to wychodzi. I jak, przyzwyczaiła się Pani? A tak w ogóle, to co z fotosesją?

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że tło znowu zmienione. Szare o wiele lepsze. Od białego. Bo ja i tak wolałam mrok.

    Przybywam do Krk w pt! I właśnie mam zamiar rezerwować nocleg... :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. No i klops. Nie ma już miejsc w Butiku. Jestem bezdomna w ten weekend. Chlip chlip...

    OdpowiedzUsuń
  10. 1. Czyli jak rozumiem wspomniany mrok rozjaśnia sobie Pani filmami ku pokrzepieniu serc. 2. Następną razą proszę wcześniej się budzić z jesiennej drzemki, boć miejsc u nas niewiele! 3. Nie dostałem odpowiedzi na moje pytanie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. 1. Egzakli!
    2. Wezmę sobie Pana radę do serca...
    3. A do aktów Pan nie pozuje? Szukam modela... :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oczywiście, że pozuję. Na ASP jest pełno rysunków ze mną. Większość ma tytuł 'Czlowiek z wiosłem'. Ale to mogę wyjaśnić tylko na privie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Po pierwszych dwóch zdaniach powyższej wypowiedzi pomyślałam, że prawdą to jest. Zdanie trzecie zbiło mnie jednak z tropu i wprowadziło w pole usłane kwieciem wątpliwości.
    Wyjaśnień więc żądam!
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. No ale miało być na privie. To jak to załatwimy? ;-)

    OdpowiedzUsuń