30.06.2012

Sobota, zmiana h1 - czyli żadna praca nie hańbi

Ta wiadomość czekała na mnie dobre kilkanaście miesięcy. Teraz już wiem. Wy też wiedzcie. Jeśli myślicie, że załoga ho(s)telowa składa się tylko z takich ludzi jak recepcjoniści, pokojówki, kucharze, kelnerzy, boye, konserwatorzy czy konsjerże, to mylicie się grubo. Jak donosi portal news.com.au w londyńskim hotelu Holiday Inn istnieje stanowisko rozgrzewacza łóżek. Na specjalną prośbę pracownik ten, ubrany w specjalny kombinezon, na około pięć minut przed pójściem gościa spać wskakuje mu do łóżka. Potem oczywiście wychodzi i zamyka drzwi z drugiej strony. No chyba, że dostanie sowity napiwek... To jednak dopiero początek listy dziwnych hotelowych zawodów. Podróżując po świecie, możemy spotkać między innymi:
  • czytacza historii na dobranoc (Hotel Andaz w Londynie)
  • wróżkę, spełniającą romantyczne życzenia i odpowiedzialną "magiczne chwile" w hotelu (Barnsley Gardens Resort w USA)
  • odstraszacza ptaków, na pełny etat machającego flagą na hotelowym dziedzińcu (Rambagh Palace w Indiach)
  • sokolnika, strzegącego hotelowego basenu przed mewami (Four Seasons, Baltimore)
  • małpiarza, odstraszającego kradnące jedzenie małpy za pomocą procy (Amanbagh Resort, Indie)
  • asystent opalania, smarujący gościom plecy i dbający o równomierność ich opalenizny (Ritz-Carlton, Miami)
  • czyściciel monet, myjący drobne gości, by nie zabrudzało im rąk (Westin St. Francis, San Francisco) 
  • youtubera, nagrywający kilkudziesięciosekundowe filmiki z gośćmi w roli głównej, do których link mogą wysłać znajomym mailem jako pozdrowienia z wakacji (San Juan Marriott Resort, Puerto Rico).
Kto ma jakieś propozycje kolejnych zawodów?

28.06.2012

Czwartek, zmiana h3 - czyli stykówka 2

Nie ma nic bardziej wdzięcznego jak dobra koszulka na dobrą okazję. Również hostelową. Tutaj szczególnie jedna jest dobra. Naprawdę dobra. Do kupienia - 15 do 25 baksów plus koszty wysyłki.



26.06.2012

Wtorek, zmiana, h2 - czyli DJ Cieć prezentuje, część 6.

Poszperałem intensywnie i znalazłem kolejne okołoho(s)telowe kawałki muzyczne. Przygotujcie się na zmiany stylistyczne. Kto by pomyślał, że obiekt noclegowy może być tak "pojemną" inspiracją dla audiotwórców. Jedziemy.


Wdzięczny utwór. Ja to widzę tak: było fajnie, rozmaryn kwitł (miłość, wierność) i tulipan czerwony (namiętność), ale nie mogliśmy być już razem, więc będziemy o sobie pamiętać, dopóki okrutna proza życia nas nie pochłonie. No dobrze - gdzie tu hostel zapytacie, skoro tu ewidentnie obornikiem czuć? Ano bo ta pieśń została użyta w soundtracku horroru Eli'a Rotha pt. "Hostel 2", którego akcja dzieje się na Słowacji. Hm... ciekawe w jakiej scenie? Chyba obejrzę ten film.

Dj Maissouille, Hostel

Tak. Hardkorowe techno, ale dokładnie jakie - nie mam pojęcia. Nie wyznaję się na skomplikowanej nomenklaturze i złożonych podziałach gatunkowych muzyki elektronicznej. Z krakowsak zapodająć: tranceże to jest? Enyłej, utwór francuskiego DJ'a może przyprawić wielu o palpitację serca. I chyba właśnie o to chodziło. Jeśli ten kawałek traktuje o hostelu, to niechybnie musi być zapisem bardzo trudnej i obfitującej w wydarzenia nocy - intoksykacja, omamy słuchowe, totalny sajgon w dormie, apokaliptyczne chóry... I kto to wszystko posprząta? No kto? 

Motion Trio, Hostel


Tutaj hostel widziany jest przez zgoła inny obiektyw. Miejsce tajemnicze, mrocznie powykręcane, może trochę jak z "Lokatora" Polańskiego. Stara, odrapana kamienica, ciemna spirala klatki schodowej, paranoiczni sąsiedzi-dziwacy, garbaty cieć i właścicielka jedząca owady. Od razu słychać, że zespół pochodzi z Magicznego Miasta.



24.06.2012

Niedziela, zmiana h1 - czyli stykówka

Zagadka. Gdzie możemy spędzić czas w tak gustownie słitaśnych pokojach?





Twórcze odpowiedzi uprasza się przesyłać w komentarzach.

22.06.2012

Piątek, zmiana h2 - czyli summertime

Wszystkiego pięknego Państwu Czytelnictwu. Niech to będzie dobre lato.






21.06.2012

Czwartek, zmian h1 - czyli z dziejów pewnego mejla

18 stycznia 2012 zlokalizowany przy słynnej nowojorskiej Madison Avenue, niedaleko Rockefeller Center i katerdry św. Patryka, hotel The New York Palace wysyła na wszystkie adresy zgromadzone w swojej 63-tysięcznej bazie kontaktów mejla zatytułowanego "Make Midtown Manhattan Your New Tear's Destination" z informacją o 15% rabacie dla gości rezerwujących mninimum dwudniowy pobyt w terminie do końca marca. Najniższa cena wyjściowa za noc od osoby wynosiła 254 dolary. Mail był zaprojektowany w stylu hotelowej strony domowej i, oprócz krótkiego opisu zachęcającego do świętowania "początku najlepszego roku Twojego życia" w niezatłoczonym przez turystów poświątecznym czasie, zawierał fragment wychwalający hotelowe i okoliczne atrakcje dostępne dla gości. Znajdował się w nim także link do systemu automatycznej rezerwacji noclegów. Mejl został wysłany, by zwiększyć liczbę rezerwacji w tradycyjnie nieobfitującym w gości fragmencie sezonu. Wysłanie mejla zaowocowało 50 rezerwacjami na 150 nocy, które dały dochód w wysokości 52850 dolarów, co przy 800 dolarowym koszcie sporządzenia i wysłania mejla (opłata dla agencji reklamowej) dało zwrot z inwestycji  wynoszący 6500 procent. Oraz nagrodę za Najlepszą Hotelową Wiadomość Mejlową Roku, przyznaną na konkursie 2012 Internet Advertising Competition przez The Web Marketing Association.

Ludzie, mejle piszcie,
bo mamona jedzie...

19.06.2012

Wtorek, zmiana h3 - czyli nietypowe ho(s)tele, część 5. albo kokon, kokon, hostel spoko

Nie wiem, czy nietypowy hostel który zaprezentuję za chwilę jest czynny, niestety nie znalazlem w sieci żadnej strony domowej obiektu. Za to wiele jest stron pokazujących jego ideę. Ja nazwałbym ją kempingiem pod dachem. Być może rzeczywistość zweryfikowała zamierzenia architektów i dlatego słuch o hostelu MiNO zaginął. Niemniej jednak myślę że w ramach gimnastyki myślenia warto skrobnąć parę słów o pomyśle zagospodarowania przestrzeni w nim zastosowanym. MiNO Hostel powstał jako adaptacja 520 metrowej części dawnej fabryki konopii (czy to było legalne,hihi?) znajdującej się w mieście Migliariono we włoskiej Ferrarze. Jedziemy więc według światowych trendów - jak mówią uczenie - rewitalizacji obiektów postindustrialnych. Fabryczka miała dwie kondygnacje, w tym jedną - górną - w postaci nieprzedzielonej żadnymi ściankami działowymi hali. Na dole zaprojektowano recepcję, kuchnię i tym podobne "facilities", na górze zaś... no właśnie. Na górze powstało swego rodzaju wielkie dormitorium, jednak nie zostało ono wypełnione łóżkami, ale swoistymi "kokonami" z półprześwitującego materiału, które mieszczą w sobie trzy łóżka. Powstała w ten sposób płynna przestrzeń z nie do końca wyraźnym podziałem na strefy - dla niektórych ta nieczytelność funkcji może być przeszkodą, dla innych - niekoniecznie. Jeśli szukacie intymności, spokoju i prywatności, to z pewnośćią MiNO Hostel nie jest propozycjhą dla Was. Jeśli jednak jesteście gotowi zaakceptować specyfike hostelowych noclegów, w których integracja jest ważniejsza niż wygoda, możecie docenić otwartość przestrzeni pomiędzy "kokonami" i wykorzystać ją w dowolny sposób. Oczywiście wraz ze świeżo poznanymi współmieszkańcami obiektu. Powstanie w ten sposób swoisty płynny common room, otaczający rozrzucone w nim wyspy snu. Dla mnie git. Pewnie nie dałbym tak rady przez dwa tygodnie, ale 2-3 nocki - czemu nie? Podoba mi się ta idea - podróżowanie po różnych hostelach daje mi możliwość spróbowania alternatywnych sposobów mieszkania, doświadczenia czegoś nowego, wypracowania odmiennych strategii bycia z ludźmi. Eksperyment na samym sobie. A oto wizualizacja i szkic poglądowy. Fotki tu.

A wieczorem zapraszamy na teatr cieni.

Ja, ja, ja! Chcę do jaja!



17.06.2012

Niedziela, zmiana h1 - czyli zjazd


Tyle było. To znaczy w meczu. Bo mnie wyszły cyfry 5 i 1 -  za Chiny Ludowe nie mogłem tego przypasować do niczego. W 51 minucie meczu patrzyłem w ekran tak usilnie, aż oczy łzawiły. Po meczu próbowałem nawet numerologicznie rozkminić imię i nazwisko strzelca bramki dla Czech: Petr rzeczywiście był piątką ale Jiracek okazał się trójką. Generalnie poracha na całym froncie. Tak wyglądałem około godziny 23 (fotka z fejsa):


A tyle się nabiedziłem, szyjąc sobie ten strój... Poza tym wróżyłem, głodziłem się, białym wierszem pisałem, obowiązki ciecia na dalszy plan z narażeniem życia odsunąłem... W hoście też nastroje minorowe, choć nie tak drastyczne jak moje, nawet Współbrat w Cieciostwie W. - znany miłośnik futbolu - przetrwał naszą kolejną porażkę w ważnej imprezie piłkarskiej w lepszym stanie. Gdyby Polacy wygrali, to przynajmniej mniejsza byłaby gorycz z powodu faktu, że magicznomiejskie obiekty noclegowe nie obłowiły się na euro w najmniejszej nawet części tak, jak było zapowiadane. A tak - pozostaje nam czekać. Odkujemy się za 20 lat, podczas zimowej olimpiady. Zaczęliśmy już nawet ćwiczyć do jednej z zimowych olimpijskich konkurecji. A jest nią zjazd.

15.06.2012

Piątek, zmiana h3 - czyli jeśli jutro wyjdą z grupy


Okej, teraz będzie grubo. Patos, etos, sedes i euro.

Jeśli jutro wyjdą z grupy


jeśli jutro wyjdą z grupy spróbuję
wybaczyć sobie wszystkie grzechy


spróbuję być lepszy
bardziej wyćwiczony
odzyskam miękkość w kroku
będzie inaczej
jeśli wyjdą z grupy jutro


siedząc nad strumieniem 
transmisji wideo 
stwierdzę znienacka dwie sprawy
że 
animacja buforowania obrazu dziwnie przypomina 
węża którego starożytni nazywali Uroboros
tak koniec jest początkiem
i że
właściwie już wczoraj
nie miałem ci za złe że
zrobiłem ci krzywdę


to prawda
do pierwszej połowy przetrenowałem
wyrzuty sumienia z autu
teraz jednak jest po przerwie i 
kiwam się jak chcę 
włączam riplej jak Ronaldo sprawdzam czy mimo zastosowania brutalnego wślizgu
ułożenie mojej fryzury 
zadowoli aktualnych sponsorów ligi w której gram
a są nimi
punkt regeneracji tonerów Świat Druku
hurtownia odzieży roboczej Zbych
i panna Monika z Osiedla Piastów


moja nieoczekiwana interwencja była warta słownej reprymendy
ale arbiter milczy albo zaspał


za to jutro po grze
ruch samochodowy załopocze na światłach w rytm koko spoko jak biało czerwony żaglowiec na                                                                                                                                            czeskim festiwalu szantowym 
husaria w klapkach i uziemionych skarpetkach wyruszy w trasę po okolicznych ławkach i                                                                                                                                                                      przystankach
wyciągi orczykowe ruszą ze zgrzytem w kierunku nieba
Zimoch zaszczytuje po gwizdku
nikt z nas koledzy nie poleci tak jak on
nikt nie wyrwie z jam ciała tej pieśni szczęścia
pieśni prostaty pieśni zwieraczy pieśni skurczu łydek
pieśni ścięgien Achillesa pieśni patosu pieśni kotku dziś nie wróciłem pijany pieśni proszę zostań ze mną jeszcze chwilę pieśni przebaczonych win


byłem swoim napastnikiem byłem obrońcą pomocnikiem leżałem w bramce byłem trenerem zbiegałem z trybun do szatni wybierałem nieszczęsny czy szczęsny tytoń czy jabłko szczęsny czy tytoń


jeśli jutro wyjdą z grupy spróbuję
wybaczyć sobie wszystkie grzechy



PS
Wcale się nie pomyliłem we wróżeniu w poprzedniej notce. Wywróżyłem liczbę fauli popełnionych przez Polaków. Ni mniej ni więcej, tylko 12 ich było. Kurde, ja naprawdę chyba mam moc, ciekawe co zoboaczę w dzień meczu z Czechami...

12.06.2012

Wtorek, zmiana h1 - czyli kropki-kreski ciąg dalszy

Nie jadłem dziś śniadania, żeby być na czczo i ogólnie umartwić się nieco. Nie podjadałem nawet nic z szafki z hostelowym jedzeniem. Żadnej drożdżówki, żadnego chleba z serem żółtym, ani jednej kulki czekoladowych płatków, nawet hostelowej kawy nie piłem. Skąd to poświęcenie, zapyta Państwo Czytelnictwo? Ano przed wróżeniem z mapki. Pomyślałem, że to mi ułatwi przepływ wewnętrznej energii czi do centrum życiodajnej siły, które znajduje się... ekhm... pod blatem lady recepcyjnej. Liczyłem, że z centrum energia zahaczy jeszcze o parę miejsc, wpadnie na moment na Wawel, żeby pozdrowić znajdujący się tam czakram, po czym wróci do mnie i wpłynie przez lewą dziurkę w nosie do mózgu, gdzie rozpadnie się na tysiąc kawałeczków i pobudzi moje neurony odpowiedzialne za interpretacje obrazów, gdy będę wgapiał się w plan Magicznego Miasta. Kurcze, nie wiem, trochę chyba nie zadziałało, bo wyszło mi to:


Są trzy możliwości:
1. przerżniemy 12 do zera
2. wygramy 12 do zera
3. będzie 1:2 dla nas (bo duża cyfra to Polska, tak czułem przy meczu z Grecją, zresztą to właśnie Polsce zawdzięczam najwięcej, więc i liczba musi być duża).

Trzecia możliwość jest najbardziej realna. Choć i tak mało realna. Będzie dobrze?


10.06.2012

Niedziela, zmiana h2 - czyli krwawe żniwa

Ha! I co? Wywróżyłem!!! 1:1!


Zawsze wiedziałem, że jestem wyjątkowy, przeznaczony do czegoś ważnego. Przypomniało mi się, jak Mama powiedziała mi, gdy miałem 5 dni, iż ma przeczucie, że będę kimś wielkim - potężnym Cieciem, który zmieni równowagę sił w światowej branży turystycznej... Okej, dość chełpienia się, bo skończę jak ten gość:


Szyldy i szeroko pojęte reklamy w przestrzeni publicznej. Syfu ci u nas w tym temacie co niemiara. Chaos, estetyczny analfabetyzm, źle pojęte zagadnienie własności prywatnej. A wystarczyło przykładać się w podstawówce także na lekcjach plastyki, nie tylko na matematyce. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby taki Paryż czy inny Rzym był w Polsce. Pewnie to. Magiczne miasto było w Polsce od zawsze i jeden dzień dłużej i wreszcie doczekało się jakichś bardziej stanowczych ruchów w powyższym temacie. Magicznomiejska Starówka pół roku temu jako pierwsza w kraju została ogłoszona Parkiem Kulturowym, w którym obowiązują ścisłe wytyczne dotyczące estetyki ulic. Okres karencji minął i zaczęły się mandatowe żniwa. Kosić, panowie strażnicy, bo turysty się z nas śmieją!

08.06.2012

Piątek, zmiana h1 - czyli kropka, kreska, kropka, kreska...

To dziś. Dzień próby. Albo Sarmaci albo Hoplici. Albo słowiańskie trumny albo greckie kolumny. Albo obrona Częstochowy albo Termopile. Albo... Enyłej, zaznaczyłem sobie na mapce miejsca, w których znajdują się hotele trzech reprezentacji mieszkających w Magicznym Mieście oraz lokalizacje trzech stadionów, na których trenują. Plus Hostel Butik. Wyszło tak:


Pięknie, wszędzie blisko, włącznie z Włochami w Wieliczce (spod hosta jest bezpośredni autobus miejski) i Anglikami w Hucie (prawie spod hosta jest bezpośredni tramwaj). I miałem już właśnie zamknąć okno programu graficznego, gdy nagle coś mnie tknęło. Wpatrywać się zacząłem w mapkę intensywnie, oczy mrużyć, mamrotać coś pod nosem i po chwili ZOBACZYŁEM WYNIK. Zaprawdę, powiadam Wam, OTO ON:


1:1. Dla nas oczywiście ta większa jedynka. Będzie dobrze.

06.06.2012

Środa, zmiana h1 - czyli nie lada lada

Nie tylko okołostadionowymi sprawami człowiek żyje, zresztą na nadchodzącym piłkarskim turnieju i tak niczego wielkiego nie zwojujemy, za to zwojowaliśmy w innej dziedzinie. Dizajnie mianowicie. I to coś jakby mistrzostwo świata. A właściwe... sześć mistrzostw. Albo sześć czerwonych kropek. Nagrody Red Dot Design Awards, przyznawane są od 1955 roku w Design Zentrum Nordrhein Westfalen w Essen i uznawane są na całym świecie jako jedne z najbardziej prestiżowych w dziedzinie wzornictwa przemysłowego. Polscy projektanci od pewnwego czasu całkiem regularnie otrzymują laury w tym międzynarodowym konkursie. W tym roku nagrodzono: piekarnik, fotel, ssak chirurgiczny,  pieczątki, zestaw prysznicowy oraz recepcyjną ladę Zig-Zag. I już wiecie dlaczego o tym piszę. Lada piękna jest jak szuwary o świcie, podświetlana ledowo, zmieniać kolory może, modyfikować i dostosowywać do swoich potrzeb się ją da. Tak wygląda:


Wszystko ma, ergonomia jest, flaszkę się da schować pod spodem - cacy. Dzwonimy do producenta, firmy MDD z Sępólna Krajeńskiego.

Poproszę taką do hosta. Taką jak na początku filmu, tak. Ile to będzie razem? Policzmy:
- dwa te takie fronty piękne szuwarowe: 16100 PLN, acha ale to są takie z białą świetlówką tylko, a ja dyskotekę chciałem, więc to będzie 18600 PLN, czemu tak drogo, a bo to z metalu, acha, no tak, jasne
- te boczki żeby mi nie zaglądali: 345 PLN
- nogi pod blat: 345 PLN
- sam blat razy dwa: 490 PLN
- te tam takie te, żeby mi się kable od kompa i ładowarki nie plątały: 250 PLN
RAZEM: 20030 PLN.
A rabat jakiś da radę? 30 zł? A to super, no tak, będzie okrągłe 20 kawałków spuer, nie będzie wydawaniem reszty kłopotu...


Dwadzieścia tysięcy za ladę. To ja idę do Biedronki. Tam też mają kropki. I Błaszczykowskiego.

04.06.2012

Poniedziałek, zmiana h1 - czyli przychodzi Anglik do hostelu

Wczoraj w telewizorze pokazali słynny reportaż angielskiej państwowej telewizji pt. "Stadiony nienawiści". Wiadomo o jaką nienawiść i czyje stadiony chodzi. Kto czyta tego bloga, ten wie, że Cieciowa opinia na temat kibolskiego antysemityzmu w Polsce ogólnie, a Magicznym Mieście szczególnie, jest jednoznaczna, jednak przyznać muszę, że brytyjski dokument rzeczywiście wydał mi się tendencyjny. Z tej okazji krótka scenka rodzajowa.

Przychodzi Anglik do hostelu.
Anglik: Bardzo u Was miło, czy można jeszcze przedłużyć pobyt?
Recepcjonista: Niestety, wszystkie miejsca na dzisiejszą noc są już zajęte.
Anglik: Na pewno nic się nie da zrobić?
Recepcjonista: Może BBC pana przygarnie na dostawkę, zarezerwowali podłogę w piwnicy.
Anglik: ???
Recepcjonista: Szukają tematu.

Po pobycie w piwnicy Hostelu Butik BBC
nie wróciło już na antenę.

02.06.2012

Sobota, zmiana h2 - czyli tłumnie

Magiczne Miasto miastem tłumów jest. To właśnie ten fakt zainspirował Grzegorza Turnaua do stworzenia pieśni ze słynnym refrenem "zwieść cię może ciągnący ulicami tłum". Bo w w Magicznym Mieście a to papież na Błoniach...



a to pogrzeb prezydenta... 


a to kolejki po zapiekanki na pl. Nowym...


czy po lody na ul. Starowiślnej... 



Zwariować można. Wszystkie te tłumy podejrzane i niosące zagrożenie niczym, nie przymierzając, grupowa rezerwacja. Niech się uspokoją, niech nie histeryzują. Parafrazując Turnaua: "i tak wszystko ch...". A tym razem znowu... Magiczne Miasto, nieutulone w żalu z powodu nieprzyznania mu tytułu Miasta Gospodarza Euro, dostało na osłodę trzy otwarte treningi mieszkających w nim reprezentacji Anglii, Holandii i Włoch. Darmowe. Chęć zobaczenia na własne oczy gwiazd europejskiego futbolu wyraziła więc spodziewanie duża liczba osób. To znaczy - spodziewanie dla wszystkich, tylko nie dla organizatorów. I skończyło się tak:    



Może gdyby im Turnau zagrał, to by im było lżej?