Ćwierć minuty bolesnej prawdy o hostelach w kreskówkowym amerykańskim wydaniu, czyli znakomity Family Guy i jedna z jego słynnych retrospekcji (tłumaczenie moje).
PETER GRIFFIN Cześć, poproszę pokój, najlepiej taki w którym będę musiał spać z moim plecakiem przytwierdzonym do ciała taśmą klejącą. CIEĆ Mamy taki, w którym jacyś włoscy backpackersi porozkładali wszystkie swoje ubrania na każdym łóżku. PETER GRIFFIN Doskonale. Czy moi współspacze będą cały czas rozmawiać o mnie w obcym języku? CIEĆ Tak, będą, proszę pana. PETER GRIFFIN Świetnie. Zamierzam odbierać u was swoją pocztę i chciałbym posiedzieć w tej przegródce przez cztery lata. Acha, przy jakiej ulicy jest czynna łazienka?
Swoją drogą - stary ten recepcjonista. Prawie tak jak ja ;)
Nie, to nie jest załoga Hostelu Butik. To nasi bratankowie z budapesztańskiego Grandio Party Hostel. Wrzucili to na fejsa wspominanego już kiedyś przeze mnie HostelWorkera. Skandal. Hańba. Grzech ciężki. Zwróćcie uwagę, że na tym zdjęciu nikt się nie uśmiecha. A przecież w hostelach uśmiechamy się cały czas, bo hostele są cool i my w hostelach też jesteśmy cool i to bycie cool też jest cool... Powiedzcie cziiiiz! Mondjátok, hogy "csíz"!
Najsłynniejsza w ostatnich dniach mieszkanka Magicznego Miasta, słonica Citta, wytypowana do przewidywania wyników meczów na Euro 2012, w zeszłą środę około godz. 9 (jak donosiły media) pokazała wszystkim, że można mieć piłkę nożną w... tyle i przeżyć. Nie było jednak łatwo, kto nie wierzy, niech zerknie na zdjęcia tego, co zostało z nieszczęsnej futbolówki, po zakończeniu podróży we wnętrzu słonicy. Nadwislański gród najwyraźniej wyciągnął wnioski z tego wydarzenia i przewidując, że osobników z podobnym stosunkiem do piłki nożnej może być więcej, wydał bowiem (jak donoszą media) specjalny przewodnik po zabytkach, luksusowych butikach, knajpach i klubach, przeznaczony dla Wifes And Girlfriends przyjeżdżających do Magicznego Miasta piłkarzy Anglii, Holandii i Włoch, zwanych z angielska WAGs. A WAGs z grubsza także mają futbol w tyle. Inna sprawa, że z reguły dużo atrakcyjniejszym niż tył słonicy, bo jak wiadomo partnerki futbolistów muszą reprezentować sobą coś więcej niż średnia krajowa. Egzemplarzy przewodnika ma być około 3 tysiące, wnioskuję więc, że będą mogły z niego skorzystać nie tylko WAGs, ale i wszystkie inne ludzie zmuszeni przez swoje drugie połowy do uczestniczenia w piłkarskim święcie. A jak nazwać polskie WAGs? Oczywiście ŻIDy, czyli Żony I Dziewczyny. Pasuje jak ulał do polskich stadionów. A żeby pasował jeszcze bardziej proponuję wersję rozszerzoną tej nazwy, która brzmi: Żony Y Dziewczyny Zawodników Idących Do Ojro Grupowo Antycypując Zupełny Upadek. Akronim odczytajcie już jednak sami.
Zaiste, oł jea. Panie i Panowie, Łodeszot Studio Filmowe ma zaszczyt zaprezentować Państwu powstały w ciągu 48 godzin film krótkometrażowy pt. "Pończocha", reprezentujący kategorię mockumentary - zdobywcę nagrody specjalnej jury za nowatorski język filmowy oraz nagrody za najlepszą rolę żęńską dla Leny Schimscheiner na krakowskiej edycji The 48 Hour Film Project Festival. Dziękujemy Bogu oraz Hostelowi Butik za umożliwienie nam poznania się, bez którego nie popełnilibyśmy poniższej produkcji. Jednocześnie ostrzegamy - to nie jest nasze ostatnie słowo...
Odreagowuję nadal weekendowe emocje. Pomyślałem, że upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu i zapodam notkę muzyczną, która pozwoli mi głębiej wejść w medytacyjny nastrój ciepłego majowego wieczora. Do tego celu w sam raz nada się album Moby'ego pt. Hotel, a ściślej mówiąc jego drugi, mniej znany i mniej przebojowy dodatkowy dysk Hotel:Ambient, dodawany do pierwszych egzemplarzy "właściwego" longpleja. Rzecz z 2005 roku, a więc już wiekowa.
Moby - Swear
Od kiedy usłyszałem prekursora gatunku, słynne Music for Aiports Briana Eno, stałem się fanem ambientowych pejzaży. Ambient jest postrzegany jako muzyka tła, muzyka która powinna towarzyszyć człowiekowi w jego codziennych czynnościach. Dlatego jest mocno związana ze specyficznym charakterem miejsca, w którym jest prezentowana. Powinna funkcjonować w określonej przestrzeni i docierać do odbiorcy na poziomie podświadomości. Podobno Eno wymyślił ambient podczas przymusowego kilkugodzinnego pobytu na jednym z niemieckich lotnisk, zauważywszy jak nerwowa atmosfera panuje w terminalu. Jego album miał wprowadzać w przestrzeń lotniska delikatny, spokojny rytm i oddawać atmosferę odlotu, łączyć w sobie poczucie tymczasowości i ponadczasowości.
Moby - Homeward Angel
Właśnie. Ambient świetnie sprawdza się w miejscach, które przejawiają te niejednoznaczną jakość, gromadzą ludzi tylko na krótki czas, zagęszczają w jednym miejscu indywidualne ludzkie losy, by potem rozproszyć je w różnych kierunkach. Takimi miejscami sa na przykład: dworce, stacje benzynowe, czy wreszcie... hotele. Kto oglądał Między słowami Sophii Coppoli, będzie wiedział o co chodzi.
Moby - Aerial
Oddajmy głos Moby'emu (tłumaczenie moje): Tytuł Hotel jest zainspirowany głownie ideą tymczasowości, zwłaszcza tymczasowyości międzyludzkich relacji. Być może znane wam jest doświadczenie znalezienia się w relacji, która jest pełna ciepła i miłości oraz szacunku i przyciągania, ale która pod koniec dnia -przestanie działać? Jesteście w relacji, ale wiecie, że będziecie musieli odejść. I świadomość tej tymczasowości czyni ciepło i intymność jeszcze silniejszymi i bardziej intensywnymi. Wszystko w naszych życiach jest tymczasowe, włącznie z samym życiem, oczywiście. (...) Zatrzymujemy się w hotelach na krótki czas. Są one miejscami w których żyjemy, ale nie są naszymi domami.
Na koniec coś, co znamy. Właśnie z płyty Hotel. Miłych podrózy!