26.06.2012

Wtorek, zmiana, h2 - czyli DJ Cieć prezentuje, część 6.

Poszperałem intensywnie i znalazłem kolejne okołoho(s)telowe kawałki muzyczne. Przygotujcie się na zmiany stylistyczne. Kto by pomyślał, że obiekt noclegowy może być tak "pojemną" inspiracją dla audiotwórców. Jedziemy.


Wdzięczny utwór. Ja to widzę tak: było fajnie, rozmaryn kwitł (miłość, wierność) i tulipan czerwony (namiętność), ale nie mogliśmy być już razem, więc będziemy o sobie pamiętać, dopóki okrutna proza życia nas nie pochłonie. No dobrze - gdzie tu hostel zapytacie, skoro tu ewidentnie obornikiem czuć? Ano bo ta pieśń została użyta w soundtracku horroru Eli'a Rotha pt. "Hostel 2", którego akcja dzieje się na Słowacji. Hm... ciekawe w jakiej scenie? Chyba obejrzę ten film.

Dj Maissouille, Hostel

Tak. Hardkorowe techno, ale dokładnie jakie - nie mam pojęcia. Nie wyznaję się na skomplikowanej nomenklaturze i złożonych podziałach gatunkowych muzyki elektronicznej. Z krakowsak zapodająć: tranceże to jest? Enyłej, utwór francuskiego DJ'a może przyprawić wielu o palpitację serca. I chyba właśnie o to chodziło. Jeśli ten kawałek traktuje o hostelu, to niechybnie musi być zapisem bardzo trudnej i obfitującej w wydarzenia nocy - intoksykacja, omamy słuchowe, totalny sajgon w dormie, apokaliptyczne chóry... I kto to wszystko posprząta? No kto? 

Motion Trio, Hostel


Tutaj hostel widziany jest przez zgoła inny obiektyw. Miejsce tajemnicze, mrocznie powykręcane, może trochę jak z "Lokatora" Polańskiego. Stara, odrapana kamienica, ciemna spirala klatki schodowej, paranoiczni sąsiedzi-dziwacy, garbaty cieć i właścicielka jedząca owady. Od razu słychać, że zespół pochodzi z Magicznego Miasta.



24.06.2012

Niedziela, zmiana h1 - czyli stykówka

Zagadka. Gdzie możemy spędzić czas w tak gustownie słitaśnych pokojach?





Twórcze odpowiedzi uprasza się przesyłać w komentarzach.

22.06.2012

Piątek, zmiana h2 - czyli summertime

Wszystkiego pięknego Państwu Czytelnictwu. Niech to będzie dobre lato.






21.06.2012

Czwartek, zmian h1 - czyli z dziejów pewnego mejla

18 stycznia 2012 zlokalizowany przy słynnej nowojorskiej Madison Avenue, niedaleko Rockefeller Center i katerdry św. Patryka, hotel The New York Palace wysyła na wszystkie adresy zgromadzone w swojej 63-tysięcznej bazie kontaktów mejla zatytułowanego "Make Midtown Manhattan Your New Tear's Destination" z informacją o 15% rabacie dla gości rezerwujących mninimum dwudniowy pobyt w terminie do końca marca. Najniższa cena wyjściowa za noc od osoby wynosiła 254 dolary. Mail był zaprojektowany w stylu hotelowej strony domowej i, oprócz krótkiego opisu zachęcającego do świętowania "początku najlepszego roku Twojego życia" w niezatłoczonym przez turystów poświątecznym czasie, zawierał fragment wychwalający hotelowe i okoliczne atrakcje dostępne dla gości. Znajdował się w nim także link do systemu automatycznej rezerwacji noclegów. Mejl został wysłany, by zwiększyć liczbę rezerwacji w tradycyjnie nieobfitującym w gości fragmencie sezonu. Wysłanie mejla zaowocowało 50 rezerwacjami na 150 nocy, które dały dochód w wysokości 52850 dolarów, co przy 800 dolarowym koszcie sporządzenia i wysłania mejla (opłata dla agencji reklamowej) dało zwrot z inwestycji  wynoszący 6500 procent. Oraz nagrodę za Najlepszą Hotelową Wiadomość Mejlową Roku, przyznaną na konkursie 2012 Internet Advertising Competition przez The Web Marketing Association.

Ludzie, mejle piszcie,
bo mamona jedzie...

19.06.2012

Wtorek, zmiana h3 - czyli nietypowe ho(s)tele, część 5. albo kokon, kokon, hostel spoko

Nie wiem, czy nietypowy hostel który zaprezentuję za chwilę jest czynny, niestety nie znalazlem w sieci żadnej strony domowej obiektu. Za to wiele jest stron pokazujących jego ideę. Ja nazwałbym ją kempingiem pod dachem. Być może rzeczywistość zweryfikowała zamierzenia architektów i dlatego słuch o hostelu MiNO zaginął. Niemniej jednak myślę że w ramach gimnastyki myślenia warto skrobnąć parę słów o pomyśle zagospodarowania przestrzeni w nim zastosowanym. MiNO Hostel powstał jako adaptacja 520 metrowej części dawnej fabryki konopii (czy to było legalne,hihi?) znajdującej się w mieście Migliariono we włoskiej Ferrarze. Jedziemy więc według światowych trendów - jak mówią uczenie - rewitalizacji obiektów postindustrialnych. Fabryczka miała dwie kondygnacje, w tym jedną - górną - w postaci nieprzedzielonej żadnymi ściankami działowymi hali. Na dole zaprojektowano recepcję, kuchnię i tym podobne "facilities", na górze zaś... no właśnie. Na górze powstało swego rodzaju wielkie dormitorium, jednak nie zostało ono wypełnione łóżkami, ale swoistymi "kokonami" z półprześwitującego materiału, które mieszczą w sobie trzy łóżka. Powstała w ten sposób płynna przestrzeń z nie do końca wyraźnym podziałem na strefy - dla niektórych ta nieczytelność funkcji może być przeszkodą, dla innych - niekoniecznie. Jeśli szukacie intymności, spokoju i prywatności, to z pewnośćią MiNO Hostel nie jest propozycjhą dla Was. Jeśli jednak jesteście gotowi zaakceptować specyfike hostelowych noclegów, w których integracja jest ważniejsza niż wygoda, możecie docenić otwartość przestrzeni pomiędzy "kokonami" i wykorzystać ją w dowolny sposób. Oczywiście wraz ze świeżo poznanymi współmieszkańcami obiektu. Powstanie w ten sposób swoisty płynny common room, otaczający rozrzucone w nim wyspy snu. Dla mnie git. Pewnie nie dałbym tak rady przez dwa tygodnie, ale 2-3 nocki - czemu nie? Podoba mi się ta idea - podróżowanie po różnych hostelach daje mi możliwość spróbowania alternatywnych sposobów mieszkania, doświadczenia czegoś nowego, wypracowania odmiennych strategii bycia z ludźmi. Eksperyment na samym sobie. A oto wizualizacja i szkic poglądowy. Fotki tu.

A wieczorem zapraszamy na teatr cieni.

Ja, ja, ja! Chcę do jaja!