4.06.2012

Poniedziałek, zmiana h1 - czyli przychodzi Anglik do hostelu

Wczoraj w telewizorze pokazali słynny reportaż angielskiej państwowej telewizji pt. "Stadiony nienawiści". Wiadomo o jaką nienawiść i czyje stadiony chodzi. Kto czyta tego bloga, ten wie, że Cieciowa opinia na temat kibolskiego antysemityzmu w Polsce ogólnie, a Magicznym Mieście szczególnie, jest jednoznaczna, jednak przyznać muszę, że brytyjski dokument rzeczywiście wydał mi się tendencyjny. Z tej okazji krótka scenka rodzajowa.

Przychodzi Anglik do hostelu.
Anglik: Bardzo u Was miło, czy można jeszcze przedłużyć pobyt?
Recepcjonista: Niestety, wszystkie miejsca na dzisiejszą noc są już zajęte.
Anglik: Na pewno nic się nie da zrobić?
Recepcjonista: Może BBC pana przygarnie na dostawkę, zarezerwowali podłogę w piwnicy.
Anglik: ???
Recepcjonista: Szukają tematu.

Po pobycie w piwnicy Hostelu Butik BBC
nie wróciło już na antenę.

2.06.2012

Sobota, zmiana h2 - czyli tłumnie

Magiczne Miasto miastem tłumów jest. To właśnie ten fakt zainspirował Grzegorza Turnaua do stworzenia pieśni ze słynnym refrenem "zwieść cię może ciągnący ulicami tłum". Bo w w Magicznym Mieście a to papież na Błoniach...



a to pogrzeb prezydenta... 


a to kolejki po zapiekanki na pl. Nowym...


czy po lody na ul. Starowiślnej... 



Zwariować można. Wszystkie te tłumy podejrzane i niosące zagrożenie niczym, nie przymierzając, grupowa rezerwacja. Niech się uspokoją, niech nie histeryzują. Parafrazując Turnaua: "i tak wszystko ch...". A tym razem znowu... Magiczne Miasto, nieutulone w żalu z powodu nieprzyznania mu tytułu Miasta Gospodarza Euro, dostało na osłodę trzy otwarte treningi mieszkających w nim reprezentacji Anglii, Holandii i Włoch. Darmowe. Chęć zobaczenia na własne oczy gwiazd europejskiego futbolu wyraziła więc spodziewanie duża liczba osób. To znaczy - spodziewanie dla wszystkich, tylko nie dla organizatorów. I skończyło się tak:    



Może gdyby im Turnau zagrał, to by im było lżej?





31.05.2012

Czwartek, zmiana h1 - czyli 0'25"

Ćwierć minuty bolesnej prawdy o hostelach w kreskówkowym amerykańskim wydaniu, czyli znakomity Family Guy i jedna z jego słynnych retrospekcji (tłumaczenie moje).



PETER GRIFFIN   Cześć, poproszę pokój, najlepiej taki w którym będę musiał spać z moim plecakiem przytwierdzonym do ciała taśmą klejącą.
CIEĆ   Mamy taki, w którym jacyś włoscy backpackersi porozkładali wszystkie swoje ubrania na każdym łóżku.
PETER GRIFFIN   Doskonale. Czy moi współspacze będą cały czas rozmawiać o mnie w obcym języku?
CIEĆ   Tak, będą, proszę pana.
PETER GRIFFIN   Świetnie. Zamierzam odbierać u was swoją pocztę i chciałbym posiedzieć w tej przegródce przez cztery lata. Acha, przy jakiej ulicy jest czynna łazienka?  


Swoją drogą - stary ten recepcjonista. Prawie tak jak ja ;)

30.05.2012

Środa, zmiana h1 - czyli csíz!




Nie, to nie jest załoga Hostelu Butik. To nasi bratankowie z budapesztańskiego Grandio Party Hostel. Wrzucili to na fejsa wspominanego już kiedyś przeze mnie HostelWorkera. Skandal. Hańba. Grzech ciężki. Zwróćcie uwagę, że na tym zdjęciu nikt się nie uśmiecha. A przecież w hostelach uśmiechamy się cały czas, bo hostele są cool i my w hostelach też jesteśmy cool i to bycie cool też jest cool... Powiedzcie cziiiiz! Mondjátok, hogy "csíz"!

29.05.2012

Wtorek, zmiana h1 - czyli piłka w tyle

Najsłynniejsza w ostatnich dniach mieszkanka Magicznego Miasta, słonica Citta, wytypowana do przewidywania wyników meczów na Euro 2012, w zeszłą środę około godz. 9 (jak donosiły media) pokazała wszystkim, że można mieć piłkę nożną w... tyle i przeżyć. Nie było jednak łatwo, kto nie wierzy, niech zerknie na zdjęcia tego, co zostało z nieszczęsnej futbolówki, po zakończeniu podróży we wnętrzu słonicy. Nadwislański gród najwyraźniej wyciągnął wnioski z tego wydarzenia i przewidując, że osobników z podobnym stosunkiem do piłki nożnej może być więcej, wydał bowiem (jak donoszą media) specjalny przewodnik po zabytkach, luksusowych butikach, knajpach i klubach, przeznaczony dla Wifes And Girlfriends przyjeżdżających do Magicznego Miasta piłkarzy Anglii, Holandii i Włoch, zwanych z angielska WAGs. A WAGs z grubsza także mają futbol w tyle. Inna sprawa, że z reguły dużo atrakcyjniejszym niż tył słonicy, bo jak wiadomo partnerki futbolistów muszą reprezentować sobą coś więcej niż średnia krajowa. Egzemplarzy przewodnika ma być około 3 tysiące, wnioskuję więc, że będą mogły z niego skorzystać nie tylko WAGs, ale i wszystkie inne ludzie zmuszeni przez swoje drugie połowy do uczestniczenia w piłkarskim święcie. A jak nazwać polskie WAGs? Oczywiście ŻIDy, czyli Żony I Dziewczyny. Pasuje jak ulał do polskich stadionów. A żeby pasował jeszcze bardziej proponuję wersję rozszerzoną tej nazwy, która brzmi: Żony Y Dziewczyny Zawodników Idących Do Ojro Grupowo Antycypując Zupełny Upadek. Akronim odczytajcie już jednak sami.