29.05.2012

Wtorek, zmiana h1 - czyli piłka w tyle

Najsłynniejsza w ostatnich dniach mieszkanka Magicznego Miasta, słonica Citta, wytypowana do przewidywania wyników meczów na Euro 2012, w zeszłą środę około godz. 9 (jak donosiły media) pokazała wszystkim, że można mieć piłkę nożną w... tyle i przeżyć. Nie było jednak łatwo, kto nie wierzy, niech zerknie na zdjęcia tego, co zostało z nieszczęsnej futbolówki, po zakończeniu podróży we wnętrzu słonicy. Nadwislański gród najwyraźniej wyciągnął wnioski z tego wydarzenia i przewidując, że osobników z podobnym stosunkiem do piłki nożnej może być więcej, wydał bowiem (jak donoszą media) specjalny przewodnik po zabytkach, luksusowych butikach, knajpach i klubach, przeznaczony dla Wifes And Girlfriends przyjeżdżających do Magicznego Miasta piłkarzy Anglii, Holandii i Włoch, zwanych z angielska WAGs. A WAGs z grubsza także mają futbol w tyle. Inna sprawa, że z reguły dużo atrakcyjniejszym niż tył słonicy, bo jak wiadomo partnerki futbolistów muszą reprezentować sobą coś więcej niż średnia krajowa. Egzemplarzy przewodnika ma być około 3 tysiące, wnioskuję więc, że będą mogły z niego skorzystać nie tylko WAGs, ale i wszystkie inne ludzie zmuszeni przez swoje drugie połowy do uczestniczenia w piłkarskim święcie. A jak nazwać polskie WAGs? Oczywiście ŻIDy, czyli Żony I Dziewczyny. Pasuje jak ulał do polskich stadionów. A żeby pasował jeszcze bardziej proponuję wersję rozszerzoną tej nazwy, która brzmi: Żony Y Dziewczyny Zawodników Idących Do Ojro Grupowo Antycypując Zupełny Upadek. Akronim odczytajcie już jednak sami.

27.05.2012

Niedziela, zmiana h3 - czyli oł jea!!!

Zaiste, oł jea. Panie i Panowie, Łodeszot Studio Filmowe ma zaszczyt zaprezentować Państwu powstały w ciągu 48 godzin film krótkometrażowy pt. "Pończocha", reprezentujący kategorię mockumentary - zdobywcę nagrody specjalnej jury za nowatorski język filmowy oraz nagrody za najlepszą rolę żęńską dla Leny Schimscheiner na krakowskiej edycji The 48 Hour Film Project Festival. Dziękujemy Bogu oraz Hostelowi Butik za umożliwienie nam poznania się, bez którego nie popełnilibyśmy poniższej produkcji. Jednocześnie ostrzegamy - to nie jest nasze ostatnie słowo...



23.05.2012

Środa, zmiana h2 - czyli DJ Cieć prezentuje, część 5. albo tymczasem

Odreagowuję nadal weekendowe emocje. Pomyślałem, że upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu i zapodam notkę muzyczną, która pozwoli mi głębiej wejść w medytacyjny nastrój ciepłego majowego wieczora. Do tego celu w sam raz nada się album Moby'ego pt. Hotel, a ściślej mówiąc jego drugi, mniej znany i mniej przebojowy dodatkowy dysk Hotel:Ambient, dodawany do pierwszych egzemplarzy "właściwego" longpleja. Rzecz z 2005 roku, a więc już wiekowa.

Moby - Swear

Od kiedy usłyszałem prekursora gatunku, słynne Music for Aiports Briana Eno, stałem się fanem ambientowych pejzaży. Ambient jest postrzegany jako muzyka tła, muzyka która powinna towarzyszyć człowiekowi w jego codziennych czynnościach. Dlatego jest mocno związana ze specyficznym charakterem miejsca, w którym jest prezentowana. Powinna funkcjonować w określonej przestrzeni i docierać do odbiorcy na poziomie podświadomości. Podobno Eno wymyślił ambient podczas przymusowego kilkugodzinnego pobytu na jednym z niemieckich lotnisk, zauważywszy jak nerwowa atmosfera panuje w terminalu. Jego album miał wprowadzać w przestrzeń lotniska delikatny, spokojny rytm i oddawać atmosferę odlotu, łączyć w sobie poczucie tymczasowości i ponadczasowości.

Moby - Homeward Angel 


Właśnie. Ambient świetnie sprawdza się w miejscach, które przejawiają te niejednoznaczną jakość, gromadzą ludzi tylko na krótki czas, zagęszczają w jednym miejscu indywidualne ludzkie losy, by potem rozproszyć je w różnych kierunkach. Takimi miejscami sa na przykład: dworce, stacje benzynowe, czy wreszcie... hotele. Kto oglądał Między słowami Sophii Coppoli, będzie wiedział o co chodzi.

Moby - Aerial

Oddajmy głos Moby'emu (tłumaczenie moje): Tytuł Hotel jest zainspirowany głownie ideą tymczasowości, zwłaszcza tymczasowyości międzyludzkich relacji. Być może znane wam jest doświadczenie znalezienia się w relacji, która jest pełna ciepła i miłości oraz szacunku i przyciągania, ale która pod koniec dnia -przestanie działać? Jesteście w relacji, ale wiecie, że będziecie musieli odejść. I świadomość tej tymczasowości czyni ciepło i intymność jeszcze silniejszymi i bardziej intensywnymi. Wszystko w naszych życiach jest tymczasowe, włącznie z samym życiem, oczywiście. (...) Zatrzymujemy się w hotelach na krótki czas. Są one miejscami w których żyjemy, ale nie są naszymi domami.

Na koniec coś, co znamy. Właśnie z płyty Hotel. Miłych podrózy!

Moby - In This World

21.05.2012

Poniedziałek, zmiana h2 - czyli po akcji...

Dżizas, jestem wykończony. Chodzi oczywiście o film. 7 minut i 21 sekund, włączając napisy. A żeby tyle powstało- dwa dni praktycznie bez zmrużenia oka. Nie spałem z piątku na sobotę w ogóle. Z soboty na niedzielę - 15 minut. Dopiero dzisiejszej nocy normalnie. Oczywiście oprócz tego cała sobota i niedziela na najwyższych obrotach. Ale dopięlismy swego, oczywiście nie bez przygód. Wylosowaliśmy dość szczęśliwie, bo dostaliśmy gatunek, którego nazwa brzmi z angielska "mockumentary". Formuła fałszywego dokumentu wydała nam się stosunkowo pociągająca i - co ważne - okazała się bardzo pojemna, jeśli chodzi o możliwości wrzucenia w jej ramy różnych opowieści. Może być przecież dokument, który jest jednocześnie np. horrorem albo parodią telewizyjnego programu na żywo, lub też powiedzmy filmem historycznym. Pewne było to, że bohaterem miał być Korfanty Szpak, notariusz (bądź jego żeńska wersja Katarzyna), rekwizytem - latarka, a kwestia do wypowiedzenia brzmiała: Odpuść, dlaczego tak kurczowo się trzymasz? Nie powiem, jaką historię wymyśliliśmy, zdradzę tylko, że efektem jest swoiste dokumentalne kino drogi. Ze słodko-gorzkim finałem.  W hostelu nie kręciliśmy, dług organizatorom spłaciliśmy 15-sekundową sceną na magicznomiejskim Rynku Głównym. Za to matematycznie rzecz ujmując butikowo-lemonowa załoga stanowiła 40 procent z 10-osobowej ekipy, tworzącej film. Nadmieńmy, że niezwykle wazne 40 procent ;) Teraz czekamy na wyniki, które już w najbliższą sobotę. Jak stwierdził Współbrat w Cieciostwie K. - "cholera, to się ogląda", więc może i jury tak stwierdzi. A jest ono nie byle jakie: reżyserka Pręg Senności Magdalena Piekorz, producent Łukasz Dzięcioł i aktor (m.in. Dług) Robert Gonera. Nie puszczajcie jeszcze kciuków.

17.05.2012

Środa, zmiana h1 - czyli akcja!

Jeśli myślicie, że za recepcyjnymi ladami hosteli Magicznego Miasta siedzą życiowi nieudacznicy - to może... macie rację. Ale tylko częściową. Bo nawet jeśli - to są to nieudacznicy z potencjałem. Na przykład twórczym. Cholera, hosty naprawdę jednoczą ciekawych ludzi. Robimy film. Krótkometrażowy - ale film. My, czyli ekipa złożona z kilku wyjątkowych osób, które poznałem w trakcie mojej już niemal dwuletniej pracy w recepcji hostelu Lemon i Hostelu Butik. Mamy menadżera, który pracuje w korporacji umie organizować sprawy, mamy kogoś po reżyserii teatralnej, który onegdaj wymiatał w offowym teatrze daleko stąd, mamy gościa po teorii muzyki, który jest autorem pierwszej w Polsce pracy o... szumie i uwielbia Valerego Gergieva, mamy człowieka, który był współautorem pierwszego w polsce lipduba... I mamy zadanie - The 48 Hour Film Project, festiwal który od 10 lat odbywa się przez cały rok w różnych miastach świata, a w tym roku po raz pierwszy zawitał do Magicznego Miasta. Idea jest prosta. Zbiera się ekipę, organizuje się sprzęt, szuka aktorów, przygotowuje organizacyjnie i mentalnie. Jutro o godz 18 w magicznomiejskim klubie Fabryka spotyka się ponad 30 zgłoszonych grup, które otrzymują wytyczne: nazwisko i zawód bohatera filmu, rekwizyt który musi pojawić się na ekranie, kwestię, która musi być wypowiedziana przez którąś z postaci oraz gatunek filmowy. Dodatkowy warunek - filom musi choć po części "dziać się" w Magicznym Mieście. Reszta należy do nas: w ciągu 48 godzin musimy wymyślić scenariusz, zorganizować produkcję, nakręcić, zmontować, udźwiękowić i dostarczyć do Fabryki (do niedzieli wieczór) gotowy 7-minutowy film. 26 maja ogłoszenie wyników. Szczegóły na www.48hfpkrakow.pl. Będzie się działo. Trzymajcie kciuki! A teraz spadam na casting...