18.04.2012

Środa, zmiana h2 - czyli Witamgate jako źródło cierpień

Szanowni Państwo!

Szczerze poruszony niedawną deklaracją sekretarza Wisławy Szymborskiej Michała Rusinka - mieszkańca Magicznego Miasta, zaznaczmy - pragnę przeprosić Państwa za zastosowanie w notce założycielskiej bloga Z Cieciem w necie formy 'witam', rozpoczynającej zacytowany przeze mnie na wstępie fragment mejla potwierdzającego rezerwację. Rzeczywiście, w naszym hostelu w korespondencji z klientami słowo 'witam' jest używane powszechnie, wyrażenie to znajduje się na początku większości szablonów mejli, ktore wysyłamy. Na swoje usprawiedliwienie pragnę zaznaczyć, że na kontrowersje związane ze stosowaniem takiej formy zwróciła moją uwagę nadana kilka tygodni przed słynną rozmową z Michałem Rusinkiem w Programie Trzecim Polskiego Radia powtórka audycji Katarzyny Kłosińskiej z cyklu Co w mowie piszczy, do której wysłuchania zapraszam. Dr Kłosińska bardzo zgrabnie (i krótko) wyiaśnia problem zastosowania form powitalnych w korespondencji. Od czasu wysłuchania tych wyjaśnien staram się stosować w mailach formy 'szanowna pani' itd. Jako że, jak powszechnie wiadomo, zdobyłem półtora fakultetu (a nawet 1,75) mam świadomość, że istnieje coś takiego jak tzw. uzus językowy i najpewniej forma 'witam' z racji faktu, że jest używana powszechnie, stanie się niedługo normą - niemniej jednak. Spróbuję więc przekonać moich kolegów recepcjonistów do stosowania formy oficjalnej. Bo czy nie wystarczy być tylko cieciem, a nie cieciem malinowym?

Narka,
Cieć Wneciowski

17.04.2012

Wtorek, zmiana h1 - czyli nie zarobilibyście na jakimś nobliście?

Jupi! Wieść niesie, że powstaje nowa hotelowa franczyza! Żadne tam Etapy, Ibisy czy Campanile, na warsztat bierzemy literaturę. Hemingway Hotels & Resorts. Ernest Hemingway napodróżował się w życiu sporo, w jego szlaki ruszyli w końcu marketingowcy i postanowiono zarobić na legendzie. Jeśli jakimś cudownym trafem Hemingway, przejeżdżając przez Twoje miasto, wyrzucił przez okno papierek - jest szansa na biznes. Nie jarzysz? Poczytaj slogany: A passion for life, albo In the spirit of adventure, oczywiście z obowiązkową kropką na końcu. Dorzuć do tego garść podróżniczych zdjęć w sepii (mogą być po babci) i pożółkły, wytarty przez burze piaskowe (wyleciał z torby podczas przejścia remontowaną ulicą) notatnik. Dodaj jeszcze trochę mistyki a'la Paolo Coelho (You will be known for offering a unique sense of fulfillment that is the lifelong quest of every world traveler) i jedziemy. Magiczne Miasto, jak wiadomo, literatami stoi - zarówno zmarłymi, jak i żywymi . Można by ponaśladować. Oto trzy propozycje na szybko:

Szymborska Rooms 
Nothing can ever happen twice.

Lem Hotels
Universe of experiences.

Świetlicki Apartments
Life sucks. But only outside.


A wasze pomysły?

16.04.2012

Poniedziałek, zmiana h1 - czyli bardzo pokojowe pożegananie pokojowej

Otrząsnąłem się z traumy i po kilku dniach żałoby mogę wreszcie wyrazić ból, który towarzyszy mi do dziś i towarzyszyć długo jeszcze będzie. Ach, przechodniu, siądź pod mym liściem...


Tren

PANI HALINCE, WDZIĘCZNEJ, UCIESZNEJ, NIEPOSPOLITEJ POKOJOWEJ, KTÓRA, CNÓT WSZYSTKICH I DZIELNOŚCI DOWIÓDŁSZY, NAGLE, NIEODPOWIEDNIE, PO WIELOLETNIEJ PRACY W FIRMIE NASZEJ, Z WIELKIM A NIEZNOŚNYM ZAŁOGI ŻALEM 12 KWIETNIA ROKU PAŃSKIEGO 2012 Z PRACY ODESZŁA - CIEĆ WNECIOWSKI, NIEFORTUNNY WSPÓŁPRACOWNIK, Z ŁZAMI NAPISAŁ. NIE MASZ CIĘ, HALINO MOJA!

Wielkieś nam uczyniła pustki w hoście naszym
Nasza Pani Halinko, tym zniknięciem strasznym!
Pełno pokojowych, a jakby ich nie było:
Kłaków nam pod łózkami wyraźnie przybyło.
Tyś za wszytki robiła, za wszytki ganiała,
Wszytkiś w hoście kąciki zawżdy odkurzała.
Nie dopuściłaś nigdy cieciom się frasować,
Ani też menadżerce troską głowy psować,
Pokoje wszytkie cudnie na błysk nam sprzątając,
Czekina czasu zawsze wdzięcznie doglądając.
Teraz cisza i jeno gdzieś odkurzacz wyje,
Nie masz krzątania, w szafce jakaś kromka gnije.
Z każdego kąta żałość człowieka ujmuje,
A serce swej pociechy darmo upatruje. 

15.04.2012

Niedziela, zmiana h2 - czyli przychodzi Siemiątkowski do hostelu

W związku z trwającym w Magicznym Mieście, a przeniesionym niedawno śledztwem w sprawie tajnego wiadomo czego - mała scenka rodzajowa.

Przychodzi Zbigniew Siemiątkowski do hostelu.
- Dzień dobry, czy macie wolne pięterko na najbliższe 48 godzin dla naszych amerykańskich gości?
- Owszem Panie Ministerze, dodam, że większość pokojow ma łazienkę, więc nie będzie trudności z zapewnieniem wody dla ich... potrzeb.
- Biorę. Przelew otrzymają Państwo dziś wieczór z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. A, byłbym zapomniał, ile dopłacamy za eksterytorialność?
- Co łaska, panie Ministrze, to nie jest problem. Gorzej ze sprzątaniem.


Z. Siemiątkowski w trakcie rozważań nad zagadnieniem
skutecznego sprzątania w hostelach i nie tylko

14.04.2012

Sobota, zmiana h2 - czyli DJ Cieć prezentuje, część 4. albo bujanie

Panie i Panowie, dziś kolejna porcja muzycznych wrażeń i wyrażeń hotelocentyrcznych. Przyznam od razu, że tą razą porcja owa dość cienka, ale obiecuję, że będzie lepiej. Dziś dwa kawałki z serii, którą zapoczątkował cytowany już przeze mnie Pitbull oraz jeden polski klasyk. Jedziemy.

Cassidy feat. R.Kelly, Hotel


Afroamerykańscy maczomeni są szczerzy do bólu. Nie bedzie się im hostel w jakieś metafory, czy parabole, w jakieś miejsca symboliczne przeistaczał. Hotel jest od tego, żeby było przyjemnie. Joł, ajłona, ajnidźja, zakusy w dżakuzzi i bałns na łóźku wodnym. Które buja. Dosłownie i w przenośni: To w porządku bejbe, jeśli chcesz pójść ze mną/ i zrealizować swoje fantazje  w moim apartamecie./ Jest okej, jeśli chcesz imprezować od rana do nocy./ Zrobię wszystko, o co poprosisz. Tylko chodź do mojego hotelu.


T.I. feat. Too Short, Hotel


Jegomość o imieniu T.I. dużo podróżuje: zaliczył Sotitel w Los Angeles, KP w Nowym Jorku i jakiś nienazwany hotel w Cleveland. Nalezy nadmienić, że fraza "zaliczyć Sofitel" oznacza w jego przypadku tyle samo, co "zaliczyć w Sofitelu". Strategia bezrezerwacyjna, walk-in, bed and breakfast oraz ostateczny i nieodwołalny czekaucik, zakończony sakramentalnym arivederchi, capeesh? Ale też buja, choć tym razem tylko dosłownie.

Edyta Geppert, Sopockie bolero


Klasyczny temat - legendarny Hotel Grand w Sopocie, świadek być może największej w Polsce liczn\by gwiazdorskich kaców w latach 1945-89. Osiecka po raz drugi w naszym cyklu, Geppert po raz pierwszy. I przyznaję - mam problem. Muzyka, aranżacja i interpretacja tak mi przykryły warstwę tekstową, że na początku chciałem zjechać powyższy kawałek z góry na dół. Potem przeczytałem sam tekst i stwierdziłem, że jest bardzo dobry. Potem sprawdziłem, że to Osieckiej, więc wszystko stało się jasne. Potem pomyślałem sobie, że może właśnie o to chodziło, żeby estetyka piosenki była dansingowo-tandetna i naśladowała styl grających do kotleta kapel. Ale chyba jestem zbyt życzliwy dla Sopockiego bolera. I sam już nie wiem, czy nie wolę jednak, jak dobrze buja.